5 listopada 2008

Dzisiaj zabawię się w krytyka :-))),  co będzie pewnie tak mało ambitne jak wykład, na którym byłam...

Otóż dzisiaj w Zachęcie odbyło się ostatnie spotkanie z cyklu: Fotografia polska po 1945 roku, gościem spotkania był Kuba Dąbrowski...szczegóły tu:

Pan Kuba z wykształcenia socjolog, studiował fotografię i jest też "fotograferem" m.in. Przekroju i moznaby spodziewać się po takim spotkaniu naprawdę czegoś ciekawego...

Tymczasem...

Pan Kuba na poczatku pokazu swoich zdjęć poinformował słuchaczy, że właściwie to nie ma żadnego planu na to spotkanie, ze nie wie jak to będzie, że na pewno będą "wtopy" i widać było, że jest onieśmielony faktem występowania przed publicznością, ale nie to mnie razi...

Przeszkadza mi to, że w Narodowej Galerii Sztuki pan Kuba wypowiadał się tak, jakby całe życie oglądał Yo! MTV Raps, jakby codziennie udzielał tej stacji wywiadów, brakowało mi tylko, żeby pan Kuba od czasu do czasu mówił "you know"...

Pan Kuba jest znanym "fotograferem", a ja pstrykam sobie tylko na migawkach, jest jednak coś, co nas łączy: oboje mamy problem, żeby nacisnąć klawisz: delete, żeby usunąć nieudane zdjęcie...

5 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Oj, znowu korci mnie, nieśmiałego fana :), żeby coś tu dodać. Nie byłem tam, nie widziałem, ale... Nie każdy jest showmenem i nie powinno to zaraz innym przeszkadzać. Jak rozumiem impreza dotyczyła zdjęć i spotkania z ich twórcą. Należało więc oglądać oraz ewentualnie skorzystać z okazji i porozmawiać sobie z autorem, np. o kwestiach fachowych. Ocena czyjegoś sposobu mówienia jest w tym przypadku poza meritum i nic tu nie ma do rzeczy wzniosła nazwa miejsca, czyli "Narodowa Galeria Sztuki". Fotografika i krasomówstwo to dość odległe dziedziny, czyż nie? Wymagać umiejętności publicznego występowania można tylko od tych, którzy za to biorą wynagrodzenie. Na przykład polityk, aktor, dziennikarz, adwokat, ksiądz czy dajmy na to nauczyciel - każdy z nich ma właściwe miejsce dla swoich wystąpień i stanowi to element ich kwalifikacji. Nie sądzę, żeby dotyczyło to również fotografa.

Małgosia pisze...

no wspaniale! trochę czekałam, aż ktoś podchwyci temat...:-)

Drogi nieśmiały czytelniku :-)

Wyobraź sobie, że pędzisz rowerem przez całe miasto i w duchu cieszysz się, że znalazłeś sobie takie wydarzenie, jak wykład o fotografii...

Parkujesz rower, znajdujesz sobie miejsce i czekasz...Po kwadransie wychodzi człowiek, który mówi Ci, że własciwie to nie za bardzo się przygotował i nie wie jak to będzie...ale przecież będziemy oglądać zdjęcia więc może jakiś szczegółowy plan nie jest ważny...

Nie chcę poruszać kwestii zdjęć - to sprawa tak indywidualna...Myślę, że o zdjęciach czy o obrazach trudno mówić...przecież wszystko widać :-)))

Jednak gdy już się zaprasza ludzi, żeby o tych zdjęciach opowiedzieć to chyba fajnie byłoby się przygotować, a autor zdjęć o swoich zdjęciach mówił tak: dla mnie jest spoko.

Facet po socjologii, studia wyższe jakby nie patrzeć, a gdyby nie fakt, że studiowałam filologię angielską to miałabym problem ze zrozumieniem tego, co mówił.

To nie jest spoko.

To jest brak pokory i szacunku, dla tych, co pędzili na rowerach przez całe miasto...

Opinia o spotkaniu z Kubą Dąbrowskim jest chyba najdłuższą formą wypowiedzi na moim blogu i to bynajmniej nie dlatego, ze nie mam nic do powiedzenia...Jest mi zwyczajnie wstyd, że robię błędy i piszę nieskładnie i przez szacunek do nieśmiałych czytelników staram się oszczędzić im zażenowania, którego sama doświadczyłam na spotkaniu w Zachęcie...

Nie wiem, chyba nie tylko zawód nobilituje do określonego poziomu wypowiedzi, wydaje mi się, że miejsce i publiczność również...

W linku, który zamieściłam jest link do zdjęć Kuby Dąbrowskiego...zajrzyj...a ja czekam na Twoją opinię...

:-)

Tomek pisze...

ŁAŁ jaka dyskusja, zeby tak nawiązać do klimatu MTV ;))
link juz cos innego pokazuje, ale zadałem sobie trudu zeby pogooglać chwile i tak
stronę "Pan Kuba" ma jak dla mnie tak odpychającą graficznie ze od razu ją zamknąłem co nie wpłynęło - posiadanie - nie zamknięcie, najlepiej na moją opinię o jego twórczości, namtomiast bloga - na szczęście szablony blogspota trudniej zepsuć widać ;)) - obejrzałem bez wstrętu jednak muszę się nieco przychylić do opinii o nieumiejętności kasowania
(Ale Ty nic nie kasuj!!! :)) - z tym ze na blogu to oczywiscie uchodzi :)
zdjecia ogólnie fajne jak na bloga...
a co do wykładu - moze jakoś go wzięli z łapanki i się nie przygotował, e? ;) w ogole to ciezko o zdjeciach czy obrazach rozmawiac...
lepiej idź na spacer z aparatem !

Anonimowy pisze...

"Jest mi zwyczajnie wstyd, że robię błędy i piszę nieskładnie i przez szacunek do nieśmiałych czytelników staram się oszczędzić im zażenowania" - skromnie i pokornie. Tylko po takim stwierdzeniu wstyd jest też redagować jakiekolwiek komentarze.

Ciężko wyrazić opinię na temat profesjonalności Pana Jakuba. Gdyby jego fotografie były jednoznacznie dobre, obroniłyby braki w poziomie wypowiedzi. Po zerknięciu na zdjęcia Pana Kuby przyszło mi na myśl stwierdzenie, które padło kiedyś w moim ulubionym serialu: "rzucamy wszystkim o ścianę i patrzymy co się przyklei". Z drugiej strony przyznać muszę, że co nieco przykleja się solidnie. Nie wiem jak Gosiu u Ciebie z wciskaniem "delete" ale Ty nie publikujesz nieudanych zdjęć. I nie masz czego się wstydzić.
Zażenowanie, którego doświadczyłaś może być lekcją: Pan Jakub jest z tego samego rocznika, nie jest już fotgrafem Przekroju: zamiast traktować innych jako wykładnię i autorytet polegaj na swoim instynkcie. Wykład o fotografii to tylko spotkanie z kimś, kto ma taką samą pasję jak Ty.

Małgosia pisze...

hmmm pozostawy dyskusję w tym miejscu...na spotkaniu z panem Kubą byłam tylko ja więc trudno tu dyskutować o słuszności moich racji...Następnym razem chodźcie ze mną...A w ogóle to pan Kuba zaraził mnie ideą projektu...zrobmy jakiś projekt...!!!