mi najbardziej podobała się agentka Fields...a Bond...nie ma tego czegoś...nie można odmówić mu tajemnicy, ale jest jakiś taki...złapałby za rękę i mógłby urwać niechcący...jakiś taki nieczuły...sama nie wiem...szybki jest to na pewno...
Bond zawsze był miły i uśmiechnięty nawet jak strzelał albo się bił to widac było ze go to bawi a ten ma jakiś dupościsk, najchętniej by wszystkich udusił z powodu nadmiaru hormonów i ta zmiana konwencji upodabnia film do dziesiątków innych typu mission impossible... trochę szkoda
3 komentarze:
i kobitka -jak zwykle niczego sobie...
a ten Bond....ech.
serio? podoba Ci się Bond i jego nowa dziewczyna?
mi najbardziej podobała się agentka Fields...a Bond...nie ma tego czegoś...nie można odmówić mu tajemnicy, ale jest jakiś taki...złapałby za rękę i mógłby urwać niechcący...jakiś taki nieczuły...sama nie wiem...szybki jest to na pewno...
Bond zawsze był miły i uśmiechnięty nawet jak strzelał albo się bił to widac było ze go to bawi a ten ma jakiś dupościsk, najchętniej by wszystkich udusił z powodu nadmiaru hormonów i ta zmiana konwencji upodabnia film do dziesiątków innych typu mission impossible... trochę szkoda
Prześlij komentarz