7 października 2008

śliczna, prawda?




Taką Vespę i kask! mogłabym mieć.

13 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Bo czerwona, prawda Małgoś? ;)

Tomek pisze...


śliczna ;)

Anonimowy pisze...

Ahhh... z właścicielką takiej Vespy... gotów byłbym się ożenić :)

Małgosia pisze...

och...to mam motywację :-)))

Anonimowy pisze...

Motywację? :)... nigdy nie bywam pasażerem na 2 kółkach. Ale wycieczka po Kaszubach na 2 skutery... ale się rozmarzyłem. Pani na maxi-skuterze to by mi po prostu imponowało :)

Małgosia pisze...

ale takim skuterem po Kaszubach to chyba nie bardzo...

Mam takie buty na wysokim obcasie i gdybym w nich jeździła to mogłabym tymi obcasami hamować, żeby się zrobiły trochę krótsze...:-))))

Anonimowy pisze...

Że Vespa to tylko na miasto? Hmmm... Wystarczą markowe trampki i można jechać też nad jezioro :)

Słyszałem o dwóch metodach hamowania: pierwsza klasyczna, wykorzystująca tarcie i druga radykalna polegająca na wkładaniu obcasu między szprychy. Pierwsza wymaga cierpliwości druga daje lepsze efekty ale jest mniej precyzyjna (zarówno w sensie obróbki obcasa jak też samego procesu zatrzymywania się).

Małgosia pisze...

rany...nie dość, że nie mam Vespy i ślicznego kasku, to jeszcze nie mam markowych trampek, tudzież trampków...:-( ;-)

Anonimowy pisze...

To może choć takie chińskie? ;-)

Hmmm.. tak na marginesie: Trampkiem też można zrobić wycieczkę: też kultowy, zwraca uwagę, w dodatku jest bardziej dostępny niż Vespa i można podróżować bez kasku. :-)

Małgosia pisze...

kiedy mi własnie podoba się taka Vespa i taki kask! Nie można zadowalać się półśrodkami, czy jeśli mówimy o trampkach, ćwierćśrodkami...trzeba mierzyć wysoko :-)))

Na wycieczki to ja zawsze i wszędzie...ale pojechać taką czerwoną Vespą na zakupy owocowo-warzywno-kwiatowe... albo na koncert do filharmonii...to może skończyć się ciężką odmianą narcyzmu...:-))))))

Małgosia pisze...

albo do kawiarni na próżnej...ech...i zaparkować ją pod taką kamienicą z czerwonej cegły...

Anonimowy pisze...

Prawda śliczna.

Zauważę jeszcze tylko, że: "trzeba mierzyć wysoko" ciekawie koresponduje z tą tarczą strzelniczą namalowaną na kasku ;-)

Vespę jestem gotów własnoręcznie odrestaurować wybrance... ale kask wybiorę inny.

Małgosia pisze...

Och...szczęściara z tej wybranki...

Nie upieram się przy kasku...możeemy negocjować ;-)