Motywację? :)... nigdy nie bywam pasażerem na 2 kółkach. Ale wycieczka po Kaszubach na 2 skutery... ale się rozmarzyłem. Pani na maxi-skuterze to by mi po prostu imponowało :)
Że Vespa to tylko na miasto? Hmmm... Wystarczą markowe trampki i można jechać też nad jezioro :)
Słyszałem o dwóch metodach hamowania: pierwsza klasyczna, wykorzystująca tarcie i druga radykalna polegająca na wkładaniu obcasu między szprychy. Pierwsza wymaga cierpliwości druga daje lepsze efekty ale jest mniej precyzyjna (zarówno w sensie obróbki obcasa jak też samego procesu zatrzymywania się).
Hmmm.. tak na marginesie: Trampkiem też można zrobić wycieczkę: też kultowy, zwraca uwagę, w dodatku jest bardziej dostępny niż Vespa i można podróżować bez kasku. :-)
kiedy mi własnie podoba się taka Vespa i taki kask! Nie można zadowalać się półśrodkami, czy jeśli mówimy o trampkach, ćwierćśrodkami...trzeba mierzyć wysoko :-)))
Na wycieczki to ja zawsze i wszędzie...ale pojechać taką czerwoną Vespą na zakupy owocowo-warzywno-kwiatowe... albo na koncert do filharmonii...to może skończyć się ciężką odmianą narcyzmu...:-))))))
13 komentarzy:
Bo czerwona, prawda Małgoś? ;)
śliczna ;)
Ahhh... z właścicielką takiej Vespy... gotów byłbym się ożenić :)
och...to mam motywację :-)))
Motywację? :)... nigdy nie bywam pasażerem na 2 kółkach. Ale wycieczka po Kaszubach na 2 skutery... ale się rozmarzyłem. Pani na maxi-skuterze to by mi po prostu imponowało :)
ale takim skuterem po Kaszubach to chyba nie bardzo...
Mam takie buty na wysokim obcasie i gdybym w nich jeździła to mogłabym tymi obcasami hamować, żeby się zrobiły trochę krótsze...:-))))
Że Vespa to tylko na miasto? Hmmm... Wystarczą markowe trampki i można jechać też nad jezioro :)
Słyszałem o dwóch metodach hamowania: pierwsza klasyczna, wykorzystująca tarcie i druga radykalna polegająca na wkładaniu obcasu między szprychy. Pierwsza wymaga cierpliwości druga daje lepsze efekty ale jest mniej precyzyjna (zarówno w sensie obróbki obcasa jak też samego procesu zatrzymywania się).
rany...nie dość, że nie mam Vespy i ślicznego kasku, to jeszcze nie mam markowych trampek, tudzież trampków...:-( ;-)
To może choć takie chińskie? ;-)
Hmmm.. tak na marginesie: Trampkiem też można zrobić wycieczkę: też kultowy, zwraca uwagę, w dodatku jest bardziej dostępny niż Vespa i można podróżować bez kasku. :-)
kiedy mi własnie podoba się taka Vespa i taki kask! Nie można zadowalać się półśrodkami, czy jeśli mówimy o trampkach, ćwierćśrodkami...trzeba mierzyć wysoko :-)))
Na wycieczki to ja zawsze i wszędzie...ale pojechać taką czerwoną Vespą na zakupy owocowo-warzywno-kwiatowe... albo na koncert do filharmonii...to może skończyć się ciężką odmianą narcyzmu...:-))))))
albo do kawiarni na próżnej...ech...i zaparkować ją pod taką kamienicą z czerwonej cegły...
Prawda śliczna.
Zauważę jeszcze tylko, że: "trzeba mierzyć wysoko" ciekawie koresponduje z tą tarczą strzelniczą namalowaną na kasku ;-)
Vespę jestem gotów własnoręcznie odrestaurować wybrance... ale kask wybiorę inny.
Och...szczęściara z tej wybranki...
Nie upieram się przy kasku...możeemy negocjować ;-)
Prześlij komentarz