24 listopada 2010

taki czas...


Nie da się ukryć, że od jakiegoś czasu zupełnie nie mam głowy do aktualizacji "migawek". Założeniem "migawek z warszawki" było pokazanie, że Warszawa da się lubić, co więcej, potrafi oczarować. Chciałam dzielić się z czytelnikami nowo odkrytymi miejscami...Temat, czyli Warszawa niestety wymknął się spod kontroli. Eskapady rowerowe, zaglądanie w każdą bramę, chociaż nadal fascynujące, to jednak już nie tak, jak kiedyś...inaczej...

Teraz moją głowę zaprząta mieszkaniec mojego brzucha. Nie wiem, co robić. Ten blog jest jedną z niewielu rzeczy, którą robię w miarę systematycznie, ale wiem też, że niedługo moje życie zmieni się i zmieni się również perspektywa patrzenia na świat...właściwie już się trochę zmieniła...

Blog miał być pamiętnikiem, do którego będę mogła zaglądać i patrzeć wstecz. Jeśli jesteś czytelnikiem z długim stażem, to pewnie pamiętasz podtytuł: blog z założenia małoekshibicjonistyczny...
Jeśli więc zdarzy się tak, że blog zniknie, to znaczy, że nie potrafiłam utrzymać w ryzach prywatności albo, że stwierdziłam, że kontemplowanie stopy małego człowieka, jak już się urodzi, jest najbardziej fascynujące, ale tylko dla jego mamy.

taki czas...

9 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Bardzolubię Twojego bloga i będzie mi go brakowało, ale jeżeli taki jest znak Czasu, to zmień go na blog macierzyński. Ogromnie gorąco pozdrawiam. Wojciech z Wojciecha

Anonimowy pisze...

Ja również zgadzam się z przedmówcą :)
Teraz masz niezwykły czas a za parę tygodni życie stanie na głowie, emocje poszybują w kosmos i czas będzie jeszcze bardziej niesamowity.
Fajnie jest móc się tym podzielić, i fajnie mieć taki rodzaj pamiętnika ( dla siebie i dla dziecka :))

pozdrawiam
Miśka

Anonimowy pisze...

czy 'migawki z warszawki' mogą mrugać pozytywnymi widokami z miejsc przyjaznych dzidziusiom i mamusiom?

Anonimowy pisze...

lubię do Ciebie tu zaglądać...można przystanąć, odpocząć, ogrzać swoją duszę promykami zwykłej, niezwykłej codzienności:-)
dużo słońca życzę, jesteś dla mnie inspiracją na dobre życie...
będę zaglądać od czasu do czasu ..

Anonimowy pisze...

Oj, tak, tak - tu się zagląda dla przyjemności obcowania z wrażliwą, choć dość skrytą duszą :) Szczęśliwego rozwiązania i może powrotu do swoich blogotelników :)

Aldona pisze...

A ja zaczęłam blogować właśnie dla mojej małej Luśki, żeby zatrzymać te wszystkie fajne, ważne, miłe, szalone chwile... Życie jest już innym życiem odkąd jest ona, ale jak pójdzie spać, to fajnie trochę poblogować. Nawet tak po mamusiowemu. Ściskam cieplutko!!!

Anonimowy pisze...

mało ekshibicjonistyczny-oddzielnie :)mama

Anonimowy pisze...

O, dajcie mi te małe skrzypce,
może na skrzypcach wygram
wiatr i pochyłą ulicę,
i noc, co taka niezwykła.

Uwzględnijcie mizerne grannie,
a nie bijcie, gdy wezmę źle
jaki ton na strunie baraniej,
na G, D, A czy E.

Na moście stoję. Przez liście
światło na smyk się sypie.
Słuchajcie: to córka nuci
w czarodziejskim pudełku skrzypiec:

"baba" i "tata", i "mama",
i "bobo" - i nagle krzyk -
o, skrzypko zwariowana!
o, zwariowany smyk!

Anonimowy pisze...

Mysle, ze spacery z wozkiem dadza moziwosc innego i pewnie niemniej fajnego spojrzenia na miasto.
trzymaj sie Promyku