Jeszcze nie wiem na jak długo, wyjechałam dzisiaj z Warszawy...Miałam godzinę, żeby spakować rzeczy, które chciałam ze sobą zabrać do domu moich rodziców, do Gdańska...
To niesamowite, ale chomikowane stare, niegdyś ważne, listy, wycinki z gazet, notatki, czasopisma bez wielkiego żalu wrzuciłam do plastikowego worka, worek do kosza na śmieci i nic...niczego mi nie brakuje...Zdjęcia z 29 lat zmieściły się w pudełku po butach...
W Wadowicach byłam w domu, w którym mieszkał Karol Wojtyła, w jego pokoju było łóżko, biurko, szafa i narty...prawie nic więcej...
Hmmm...może to ciągłe przeprowadzanie się nie jest takie złe...nie nauczyłam się gromadzić rzeczy...nie przyzwyczajam się...
1 komentarz:
Teraz jest bardzo ładnie :)
Prześlij komentarz