Stęsknieni za włóczęgą postanowiliśmy wyściubić nosy z Warszawy
i wybraliśmy się do Krakowa...
W piątek udało się nam zaprosić Wiosnę na kawę w rynku...
Sobotę spędziliśmy na czytaniu książek, gazet i graniu w Osadników do późnej nocy...
A w niedzielę byliśmy u krakowskich Dominikanów...
Akumulatory na resztę tygodnia naładowane...:-)))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz