11 stycznia 2009

Płakała w nocy, ale nie jej płacz go zbudził.

Nie był płaczem dla niego, chociaż mógł być o nim.

To był wiatr, dygot szyby, obce sprawom ludzi.



I półprzytomny wstyd, że ona tak się trudzi,

to, co tłumione czyniąc podwójnie tłumionym

przez to, że w nocy płacze. Nie jej płacz go zbudził:



ile więc było wcześniej nocy, gdy nie zwrócił

uwagi - gdy skrzyp drewna, trzepiąca o komin

gałąź, wiatr, dygot szyby związek z prawdą ludzi



negowały staranniej: ich szmer gasł, nim wrzucił

do skrzynki bezsenności rzeczowy anonim:

"Płakała w nocy, chociaż nie jej płacz cię zbudził"?



Na wyciągnięcie ręki - ci dotkliwie drudzy,

niedotykalnie drodzy ze swoim "Śpij, pomiń

snem tę wilgoć poduszki, nocne prawo ludzi".



I nie wyciągnął ręki. Zakłóciłby, zbrudził

toporniejszą tkliwością jej tkliwość: "Zapomnij.

Płakałam w nocy, ale nie mój płacz cię zbudził,

To był wiatr, dygot szyby, obce sprawom ludzi."




Stanislaw Barańczak

Brak komentarzy: