14 października 2008

i TY wpływaj na klimat!


w CH Reduta otwiera się centrum ekologiczne...w miejscu, gdzie chyba dużo energii, papieru i ludzkiej energii się zużywa...ale idea szczytna...do przemyślenia przy parzeniu kawy czy herbaty




Fragment z dzisiejszej stołecznej.

Kilka faktów o śmieciach:

- Plastik
Największym utrapieniem środowiska naturalnego jest plastik, który rozkłada się 100-1000 lat. Jednorazowe plastikowe reklamówki produkuje się sekundę, natomiast używa średnio przez 25 minut, a rozkładają się do 450 lat (podobnie długo jak papierki od cukierków). W Polsce problem tzw. "jednorazówek" jest bardzo poważny - rocznie jest to ponad 60 tysięcy ton odpadów., choć wydaje się, że są to niedoszacowane dane, gdyż dziennie w Polsce wydawanych jest ponad 10 milionów reklamówek, do produkcji których zużyto prawie 3 tys. ton ropy naftowej emitując do atmosfery 3 miliony ton CO2. Butelki plastikowe rozkładają się dwukrotnie dłużej, czyli około 800 lat. Moja babcia jest prawdziwą trendsetterką - od kiedy pamiętam uzywała ekologicznych siatek z materiału!!!


- Szkło
Wyrzucenie szklanej butelki, słoika od musztardy bez jego uprzedniej segregacji może kosztować naturę około 4000 lat - tyle bowiem rozkłada się szkło, które nie zostanie poddane recyclingowi. Należy jednak pamiętać, że szkło jest materiałem wielokrotnego użytku i może być przetwarzane w nieskończoność.


- Metal
Puszka po konserwie rozkłada się w wilgotnej ziemi około 10 lat. Więcej czasu potrzebują większe przedmioty, np. nadwozie samochodu - około 100 lat. Tyle samo rozkłada się puszka aluminiowa po różnych kosmetykach i napojach. To dużo zważywszy, że w Polsce zużywa się około 400 mln puszek rocznie. Przyczyną jest aluminium, które z uwagi na znacznie mniejszą podatność na korozję rozkłada się wolniej. W przypadku metali szlachetnych (złoto, srebro, rod) teoretycznie rozkład nie występuje.

Wnioski?

-----

http://www.wirtualna.warszawa.pl/w/081015/czy-przysypi%C4%85-nas-miejskie-%C5%9Bmieci
-----

Żródło:http://ciekawnik.pl/component/option,com_alphacontent/section,7/cat,45/task,view/id,219/Itemid,55/

13 komentarzy:

Małgosia pisze...

Pierwszy wniosek jaki mi się nasuwa to apel:
Proszę pijcie piwo w butelkach, nie w puszkach...:-) całkiem serio

Anonimowy pisze...

Wnioski... Gdy ukochana odrzuci zaręczyny niezależnie od odczuwanego cierpienia nie wyrzucajcie pierścionka do rzeki!!! Topiąc się zostawcie go w lombardzie, upijcie się alkoholem w butelkach na miejscu, tak aby nie używać toreb!!! Do szyi przywiążcie kamień a nie ołowianą kulę lub co gorsza waszą wychuchaną furę (zwłaszcza zatankowaną - potem nie będzie z czego robić toreb przy takim marnotrawstwie)!!! A na przyszłość pamiętajcie oświadczać się przy szampanie i wiedeńskim serniku a nie przy 2L Coca-Coli i paczce Wertelsów!!!

Całkiem serio: piwo w puszkach smakuje aluminiowo... z tego apelu to wyciąłbym (i zostawił) 2 słowa: Pijcie piwo! (zawsze to zdrowsze niż oświadczyny) :-P

Małgosia pisze...

Ech...Po pierwsze mam wrażenie, że ktoś tu rozładowuje swoje frustracje względem nieudanych oświadczyn...ale nie można się poddawać i pomysł z oświadczaniem z szampanem uważam za fajny choć oczywiście dość banalny...ale jeszcze nikt mi się nie oświadczał więc myślę, że dałabym radę z tym szampanem...:-)))

Drogi Anonimowy Czytelniku!

Bardzo mnie martwi, że nic sobie nie robisz z faktu, ze klimat się zmienia i Polska stepowieje!!!
...a miasta zamiast lasów otaczać będą wysypiska...

Życzę trafnego wyboru osoby, której będziesz się oświadczał, wtedy pierścionka nikt nie będzie wyrzucał...ech...:-) trzymam kciuki!

Anonimowy pisze...

No nie każdy jest skarbnicą pomysłów niebanalnych. :-( Zresztą w tym wypadku uznam za wielki sukces, jeśli tylko raz w życiu wpadnę na jakiś pomysł niebanalny.

Po takiej reprymendzie nie pozostaje mi nic... jak osiwieć...

Anonimowy pisze...

Mam jeszcze uwagę:
Zwracając uwagę na samą końcówkę posta dotyczącą metali szlachetnych jak złoto... i pytanie o wnioski. Na jaki pomysł można wpaść w temacie wyrzucania odpadków ze złota? - bo z topieniem pierścionków to pierwsze co mi wpadło...

Małgosia pisze...

hmmm...wnioski względem każdej linijki tekstu nie są potrzebne...Chodziło mi raczej o taką ogólną refleksję, że plastik to straszny syt, który rozkłada się setki lat, a my beztrosko kupujemy sobie colę, neste, mleko i woda mineralną w plastikowych butelkach...szampony, płyny do mycia naczyć...Chyba zanim kupimy kolejną butelkę powinniśmy zastanowić się czy nie ma jakiegoś bardziej ekologicznego opakowania...Bo mam wrażenie, że my w ogóle się nad tym nie zastanawiamy...

a co do pierścionków to chłopcy nadal kupujcie swoim dziewczętom pierścionki ze złota, gdy wszystko przeminie to zostanie im chociaż pierścionek...:-)))

Anonimowy pisze...

Ja kupuje płyny w dużych raczej w 5 litrowych opakowaniach a w domu mam dozowniki na wszystko...
Pojemniki minimalizuję: to jest zgniatam tak aby zajmowały jak najmniej miejsca.
Plastiki zbieram osobno i wyrzucam do osobnego kosza.. plastik też chyba da się ponownie przetworzyć (to samo zresztą z aluminium)... o dziwo na mojej dechami zabitej wsi ktoś pomyślał o segregacji i wystawił kubły odpowiednie. Gorsze, że nie wiedzący co robić z energią wandale stale je demolują (to dopiero głupota - zniszczyć coś bez absolutnie żadnego pożytku dla siebie).
Zgadzam się, że produkcja śmieci poszła w potęgę. Wszystko musi się reklamować, dobrze sprzedawać i być ekstra opakowane. Tak myślę: głupia karta pamięci do telefona... maleństwo.. a opakowanie gigant 5X większe od produktu i po co?

Fajna symbolika z tym przeminie. Choć stwierdzenie: CHŁOPCY KUPUJECIE PIERŚCIONKI... tu dostrzegam większe flustracje niż w moim przygłupawym żartobliwym wywodzie...
Pierścionek to tylko dodatek do oświadczenia się... skoro może być zapleciony z trawy to może i być skromny ze złota.. np. dwa rodzaje złota granica na dole rozchodzą się i schodzą na górze zawijając i obejmując jakiś cenny kamyczek... jesteśmy różni a jak się jednak połączymy to wychodzi z tego coś cennego...

Małgosia pisze...

A czy wiesz może, Drogi Czytelniku, co dzieje się z posegregowanymi śmieciami?

A z tymi pierścionkami to ładnie napisałeś...nie mam nic do dodania...:-)

Anonimowy pisze...

Wstyd się przyznać ale nie wiem. Nie wiem czy najzwyklej ich wszystkich na jedną kupę nie wywożą. Dyscyplina za to u mnie jest i gdy padnie hasło: "segregujemy" to segregujemy.

Małgosia pisze...

No własnie, ja też segreguje, ale w związku z tym, że już tyle razy słyszałam, że nie jest to przetwarzane ponownie...myślę, że należy równiez ograniczyć zużywanie szczególnie plastiku...

i piwo z beczki w szklance! ;-) a najlepiej wino...

Anonimowy pisze...

Hmmm... wino jest w szklanej butelce niezwrotnej... gdy takowa wyląduje na tej samej kupie śmieci na wysypisku (zakładając brak kontnuacji segregacji) to nie wiem co lepsze? Może i dalej szkło bo tlenek kwarcu to zawsze bardziej naturalne niż zakręcone węglowodory... ale góra ze śmieciami w każdym wypadku rośnie... ze szkła nawet bardziej.

Wino: domowej roboty robione w gąsiorze i prywatny obieg butelek :)

Małgosia pisze...

To ja jednak wolę butelkę z winem, a po wypiciu wyrzucenie jej do pojemnika ze szkłem...albo dwie butelki wina...albo może lepiej trzy...tak na wszelki wypadek...:-)
ech...rozmarzyłam się...:-)

Anonimowy pisze...

Hmm, pozwoliłem sobie zerknąć na blog i korci mnie, żeby coś dodać do tego dialogu, jako inny "anonimowy", pewnie rozpoznasz kto. Nie na temat topienia pierścionka, mój od dawna jest schowany gdzieś głęboko bo uwierał i przeszkadzał. Natomiast inne odpadki to i mój problem. Wiesz Małgosiu, z technicznego punktu widzenia w zacytowanych tekstach jest dużo przesady, na szczęście. Piwne puszki korodują znacznie szybciej, torby foliowe są robione z polietylenu celowo modyfikowanego w celu przyspieszenia rozkładu nawet do kilukunastu miesięcy w obecności promieni UV. Czy inne plastiki rozkładają się przez 1000 lat? Tego my nie dowiemy się, ponieważ znane są dopiero od lat kilkudziesięciu. Sporo moich starych plastikowych przedmiotów rozsypało się już na proszek, może więc i z tym nie będzie tak źle. Szklane butelki przetrwają za to tysiące lat jak minerały, to pewne, więc może nie przesadzaj z tym winem :). Problem śmiecenia przez naszych rodaków - to jest coś co naprawdę boli. W miastach są jakieś służby porządkowe i aż tak tego nie widać, ale co się dzieje nad naszymi jeziorami i rzekami? Zdawałoby się, że elita tam dociera. A kiedyś w Szwecji nad jedną z tamtejszych pięknych rzek znalazłem kilka porzuconych puszek po piwie Tyskim. Po prostu wstyd. U Niemców zwiedzałem kiedyś wielką spalarnię śmieci pod Kolonią, coś imponującego. My jednak wolimy budować np. stadiony.
Pozdrowienia znad morza :)