Dziwne to lato, jakieś takie nieletnie...
Sama nie wiem czy to dobrze czy źle.
Rok temu narzekałam na upały, a w tym roku temperatura umiarkowana więc chyba lepiej...chyba.
Za czymś tęsknię, ale nie wiem za czym.
A może to dlatego, że to już sierpień, a sierpień to już prawie koniec wakacji, koniec lata, wrzesień, jesień...
"...jest mi tak, jakby już było za późno..."
Ale, ale...ja lubię jesień...
Lato jest takie trochę jak na urlopie, nic konkretnego, przelewa się przez palce i już go nie ma.
Jesienią życie wydaje się bardziej zorganizowane...
Na szczęście jest Krzyś, który każdy dzień - upalny czy deszczowy - wita z takim samym uśmiechem...i ten uśmiech codziennie mi się udziela bez względu na pogodę.
4 komentarze:
To co napisałaś - brzmi jak poezja!
Czuję podobnie.
Ale lato trwa jeszcze i teraz dopiero jest prawdziwe - szczegolnie dziś! - takie... soczyste!
Pozdrawiam.
Takie jest... polskie lato. I w tym roku tutaj pogoda była jak najbardziej letnia. ;-) A że Krzyś każdy dzień rozpogodzi, to wiadomo. Tylko biedak zimą, jak będzie ciemno i okropnie, będzie musiał się strasznie z tym porannym uśmiechem napracować. Buahahaha!
Małga, super to zdjęcie!
no i kolejna świetna fotka
Prześlij komentarz